Cykl: Tajemniczy ogród 287
In Tajemniczy ogród on 18 Lipiec 2009 at 19:12… i to jest ostatnie zdjęcie na tym blogu. Serdecznie dziękuje wszystkim oglądającym za miłe komentarze i zapraszam do czytania Anielskich Wersetów, które zapuściłem nieco – niebawem następny odcinek.
Ps.
Nagrodę – zdjęcie ogłoszonego przeze mnie konkursu, który w dniu dzisiejszym zamykam, w drodze uczciwego losowania wygrała pani “dekadencja” z która skontaktuję się mailem.






…a tu pełnia lata i wariacja kolorów, i to jakich (!) wręcz narkotycznych, które pod wpływem światła tworzą intymną niepowtarzalną atmosferę CISZY i CIEPŁA…
P.S.
Piękna klamra “Tajemniczego ogrodu”. Dziękuję za tak cudowny spacer.
Pp.S.
Pani Dekadecjko, gratuluję Pani.
…tak to prawda ,dobry gospodarz swe najładniejsze zdjęcie daje na koniec…Cudowne podsumowanie całości…Pozdrawiam
Dzięki za wszystkie zdjęcia zamieszczone na tym blogu, pozdrawiam
Szanowny Panie Artysto, w pierwszych słowach mojego listu, jest mi niezmiernie przykro z powodu, że zamknął Pan tak nagle i niespodziewanie, bez ostrzeżenia i bezwzględnie pozbawił mnie możliwości podziwiania Pana wiepokomnych dzieł.
Pani Emko, coś szczególnego musiało się wydarzyć, że Pan Witold tak niespodziewanie bramkę Tajemniczego ogrodu zamknął …brakować mi będzie obrazów kwiatów jesieni i uśpionego ogrodu zimą…coś szczególnego musiało się zdarzyć…coś
Pozdrawiam
Szanowna Pani emko1216 – sądze że Pani blog na którym Pani przedstawia znakomite fotografie nie umywa sie do mojego – oprócz znakomitych zdjęć dysponuje Pani fantastyczną wiedzą na temat roślin, której ja nie posiadam. Zapraszam Państwa na blog Pani emki.
Serdecznie pozdrawiam.
Wielce Szanowna Pani “nutko”, zasadniczą przyczyną zamknięcia blogu było to, że nie podała mi Pani adresu, pod który mógłbym Pani – która była wiernym sekundantem moich tu działań – pod który mógłbym przesłać Pani skromny upominek. Po prostu uznałem, że nieprawidłowo oceniam tych których uważałem za swoich przyjaciół. Ta konfuzja spowodowała, iż doszedłem do wniosku, że dalsze kontynuowanie pokazu za darmochę tego, za co mogę mieć wcale nie małe pieniądze nie ma sensu, i postanowiłem jak postanowiłem. Nie ma innych przyczyn.
Serdecznie Panią pozdrawiam.
Irena – dziękuję!
Panie Witoldzie, wiadomość wysłałam 17 lipca. Przykro mi, że tak się stało…ale jakie to ma znaczenie… Pana decyzji żadymi słowami nie zmienię.
Pozdrawiam serdecznie.
P.S.
Przepraszam tych, którzy tu zagladali i czerpali radość
Pani “nutka” –
Miła Pani, proszę o piękny uśmiech.
Przepraszam za nazbyt brutalną szczerość w mej poprzedniej wypowiedzi, w zasadzie było trochę inaczej – w rzeczywistości pomogła mi Pani podjąć decyzję, o której myślałem od jakiegoś czasu. Jest prawdą, że bardzo sobie ceniłem Pani komentarze za które serdecznie Pani dziękuje.
Blok zamknięty nieodwołalnie i ostatecznie.
Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia w innych okolicznościach.
Panie Witoldzie, trzaśnięcie drzwiami , furtką, nie jest mi obce…
Choć licznik szaleje, zero reakcji, a mimo wszystko, wiem, że jeśli nie delicje, to ostatnia szklanka wody, choćby w postaci prostackiej łzy, będzie, z mojej strony, zawsze szczerze podana.
P.S.
Bardzo mi Pan pomógł. Dziękuję za zrozumienie mojego szczeniackiego odbioru Pana pracy artystycznej.
A koniczynka jest moja !!! Nikt jej nie zje
Szanowna Pani “nutko”,
“szczeniacki odbiór”? – wyznam, nie rozumiem. Sądzę, że wielu mi właśnie takiego odbiorcy zazdrości. Cóż może być bardziej wartościowego dla tego, który cokolwiek tworzy, nad właśnie takim odbiorcą? Czuje w Pani komentarzach, że miała Pani niezbyt dobre doświadczenia… Trzask drzwi, furtki to nie tylko zdarzenie przykre – może być również radosna przepustką do NOWEGO, do realizacji tego co przed owym trzaskiem NIE MOGŁO nastąpić… A delicje? Jakże to zwodnicze… Nigdy nie smakują tak pysznie jak szklanka wody podana strudzonemu…
Serdecznie pozdrawiam i oczywiście nadal czekam na podanie adresu pod który mógłbym wysłać koniczynkę.
Trzask kości, trzask złamanego serca, trzask łzy spadającej z suchego oka na beton – czuję i ginę, chociaż staram się być mocna…w tej mocy utrzymuje mnie SAD, a Pana zdjęcia zasiliły jego moc. DZIĘKUJĘ za perełki, szczególnie za tę jedną.
Pozdrawiam serdecznie.